Sztuka kochania

sztuka-kochania-film2źródło: www.wprost.pl

Na Sztukę kochania wybraliśmy się z M. w weekend otwarcia. Na naszym seansie tłumów nie było. Ale może to lepiej… I pierwsze co przyszło mi do głowy, gdy film się rozpoczął, to czy hasłami typu: więcej seksu niż w 50 twarzach Grey’a, nie zrobi się historii Wisłockiej źle. I że tak rozbuchana promocja spowoduje gorszy odbiór filmu, bo widz będzie spodziewał się fajerwerków po każdym orgazmie, a ich nie doświadczy… Potem, już w trakcie filmu pomyślałam sobie: szkoda, że takich lekarzy (od spraw kobiecych), to ze świecą szukać. To byłoby na tyle w kwestii rozmyślań okołofilmowych. Przejdźmy do meritum, do historii Michaliny Wisłockiej, pierwszej rewolucjonistki seksualnej RP. Czytaj dalej