Krótko o filmach widzianych

Był czas, że nie miałam kiedy usiąść i napisać czegokolwiek. Recenzje do filmów wymienionych poniżej nigdy już nie powstaną. Są natomiast grafiki (tym razem dzięki M., bo na to też zabrakło czasu) z oceną i krótkim podsumowaniem.

Czytaj dalej

Reklamy

Szybcy i wściekli 8!

Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek obejrzę w kinie film z serii Szybcy i wściekli. Nigdy nie byłam przecież fanką cyklu. Nawet nie oglądałam jej w telewizji, aż do ostatnich razów. Nie pamiętam czy na TVNie, czy na Pulsie puszczono ze dwa lub trzy odcinki. Nie obejrzałam ich w całości, ale wystarczająco, by wiedzieć o co kaman. Zawsze miałam zdanie, że zwiastuny pokazują już cały film.

Czytaj dalej

L i f e

Miał być Amok na otwarcie weekendu, był Life w sobotę. I w zasadzie wystarczyłoby napisać: odgrzewany kotlet, by wszystko było jasne. Ale recenzja filmowa bez kilku zdań więcej, to nie-recenzja. Będę więc kontynuować. I trochę spoilerować.

źródło: www.this-is-cool.co.uk

Life czerpie ze swoich kosmicznych poprzedników bardzo obficie. Na próżno porównywać go jednak z Grawitacją, Interstellar czy Marsjaninem (choć ten z tych trzech był najsłabszy). Do wymienionych obrazów jest mu bardzo daleko, lata świetlne. Bo to, co w produkcji z Sandrą Bullock i Georgem Clooney’em było nowe, tu staje się wtórne i nieciekawe. Dlatego Life zasłużył na zaledwie Czytaj dalej

Pokot Agnieszki Holland

źródło: www.facebook.com;

autor: Andrzej Pągowski

Po szumnych zapowiedziach z początku roku docelowo chciałam zobaczyć trzy polskie filmy. Powidoki, Sztukę kochania i Pokot. Pierwsze recenzje i opinia o braku scenariusza skutecznie zniechęciły mnie do opowieści o  Władysławie Strzemińskim. Pozostałe dwie produkcje mogę odhaczyć jako obejrzane. Trochę przeprosiłam się więc z rodzimym kinem, choć wciąż uważam, że robienie romantycznych komedyjek z Szycem i inną Kożuchowską w rolach głównych tylko po to, by zarobić kasiorę, jest dnem. Filmy powinny zachwycać, a nie mierzić. Filmy powinny uczyć, a ich oglądanie powinno sprawiać przyjemność. Z tym ostatnim bywa różnie. Ale jest to też kwestia gustu i poczucia estetyki. O tym rozmawiać nie będziemy, bo taka pogadanka może skończyć się podobnie jak przy kawie o polityce – obrazą majestatu. Czytaj dalej

The Zookeeper’s Wife – Azyl

W sobotę obejrzeliśmy kolejny film w ramach naszej rozpusty. Mimo, ze nie przekroczyliśmy sztuk dziesięciu, już straciłam rachubę. Dobrze, że wszystkie notuję.

źródło: theplaylist.net

Film dostał od nas 6 punktów na 10 i tym razem to ja byłam tym bardziej surowym sędzią. Bo chociaż temat filmu jest ważny, to przykre, że filmu o Polakach nie robili Polacy. Razem z M. byliśmy w kinie na wersji z napisami, dubbingi do mnie nie przemawiają. Nie wiem jednak czy w tym przypadku nie byłby lepszym rozwiązaniem. Przede wszystkim dlatego, że angielski jest przez aktorów celowo kaleczony. Ten dziwny spolszczony akcent. Nie rozumiem tego, skoro film robiony jest przez Amerykanów, to niech do końca taki będzie, a nie słyszymy jakieś dziwne dźwięki… Z drugiej strony, może jakbyśmy poszli na wersję dubbingowaną, obraz wydałby nam się bardziej polski.

W kilku słowach o fabule

Azyl czy w oryginalnej wersji językowej The Zookeeper’s Wife to opowieść o opiekunach warszawskiego zoo Janie i Antoninie Żabińskich, którzy w czasie II wojny światowej uratowali kilkaset Żydów i Polaków. Film inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami, co również oznacza, że pewne fakty, również historyczne, mogły zostać zniekształcone. Czytaj dalej