Amok

Po zeszłotygodniowych perypetiach związanych z dotarciem do kina, tym razem udało się. M. godziny nie pomylił, choć usilnie próbował. O 20.10 zasiedliśmy w czerwonych fotelach i czekaliśmy na Amok. Osobiście nie spodziewałam się niczego wielkiego, dlatego zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Co więcej film ten spodobał mi się bardziej niż produkcja Agnieszki Holland (matka reżyserki). I nie tylko mi. Wspólnie z M. przyznaliśmy 7 punktów na 10.

źródło: weekend.gazeta.pl

Najbardziej podobała mi się praca kamery. Dużo takich dziwnych ujęć. Dużo fotograficznych kadrów. I muzyka świetnie z tym wszystkim zgrana. Zaskoczeniem były dla mnie nawiązania do krwi na początku filmu – wiśniowe ciasto i rozgniatanie tych owoców widelcem. Aż słychać było jakie to mokre, soczyste. I pokręcone. Z resztą ta scena i jeszcze jedna również początkowa świetnie obrazują psychikę głównego bohatera. W pamięci mam jeszcze scenę pod roboczym tytułem: Morderstwo ćmy, swoją drogą owad był mięsisty i obleśny. Bleh…

Pasjonujący jest jeszcze psychologiczny pojedynek między Balą – głównym bohaterem, a inspektorem Sokolskim (w tej roli całkiem nie najgorszy Simlat). Zagrywki typu kto lepiej odrobił pracę domową dodają filmowi smaczku. A nakreślenie bohaterów z dwóch klasycznych perspektyw dodaje wiarygodności. Tak więc mamy psychola marzącego o sławie i mamy policjanta zmagającego się z własnymi demonami. Jest jeszcze ponętna kobieta, pociągająca starszych mężczyzn (jeśli wiecie co mam na myśli) i próbująca uporać się ze swoją przeszłością.

Pierwsze skojarzenia po kilku scenach?

Czy akcja tego filmu rozgrywa się w latach 90.? Przecież niby nie, a jednak sposób realizacji przypominał mi potwornie ten z ostatniej dekady ubiegłego wieku. Gdzie podziało się HD? Tyle ziarna i szumów w produkcji z XXI w.? Wbrew pozorom miało to swój klimat. I klimatem nawiązywało do Długu, Krolla i tym podobnych.

Zastrzeżenia mam natomiast do filozoficznego aspektu produkcji. Otóż dostrzegam pewną nową modę na filmowe mądrości. Pierw Pitbull i Nietzsche, teraz Amok i … Nietzsche. Niebywale popularna ta teoria o nadczłowiekach. Drugą rzeczą, która biła mnie po oczach, była umiarkowanie dobra scenografia, w ogóle nienawiązująca do czasu rozegrania się wydarzeń. Znowu cofamy się do lat 90. Gdzie podziała się stara, poczciwa IKEA?

Jaki jest sens pokazać cały film w zwiastunie?

To prawda, fabułą filmu została streszczona w trailerach. I teoretycznie byłoby pozamiatane, gdyby nie fakt, że w tej produkcji nie chodziło o rozwiązanie zagadki kto zabił. Mamy tu koncept oparty o prawdziwe wydarzenia i ukazanie ciągu zdarzeń. Nic więcej. Nie gdybamy więc, nie zastanawiamy się, nie rozwiązujemy zbrodni razem z bohaterami. Przecież już to wszystko wiemy. Śledzimy tylko psychologiczną walkę głównych bohaterów i czekamy kto pierwszy pęknie.

——————————————————————————————————————————————————-

P.S. Przypominam, że znajdziecie mnie tu i tu. Zapraszam Robaczki!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s