Pokot Agnieszki Holland

źródło: www.facebook.com;

autor: Andrzej Pągowski

Po szumnych zapowiedziach z początku roku docelowo chciałam zobaczyć trzy polskie filmy. Powidoki, Sztukę kochania i Pokot. Pierwsze recenzje i opinia o braku scenariusza skutecznie zniechęciły mnie do opowieści o  Władysławie Strzemińskim. Pozostałe dwie produkcje mogę odhaczyć jako obejrzane. Trochę przeprosiłam się więc z rodzimym kinem, choć wciąż uważam, że robienie romantycznych komedyjek z Szycem i inną Kożuchowską w rolach głównych tylko po to, by zarobić kasiorę, jest dnem. Filmy powinny zachwycać, a nie mierzić. Filmy powinny uczyć, a ich oglądanie powinno sprawiać przyjemność. Z tym ostatnim bywa różnie. Ale jest to też kwestia gustu i poczucia estetyki. O tym rozmawiać nie będziemy, bo taka pogadanka może skończyć się podobnie jak przy kawie o polityce – obrazą majestatu.

Jeśli chodzi o Pokot, razem z M. daliśmy mu tylko 6 punktów na 10 możliwych. Nie mam pojęcia za co dostał berlińskiego Srebrnego Niedźwiedzia. Ten fakt był głównym powodem, z jakiego zdecydowaliśmy się na seans.

Moim zdaniem na największą uwagę i uznanie zasługują piękne ujęcia Kotliny Kłodzkiej. Aż zapragnęłam wybrać się tam jesienią (bo jesienią będę oczekiwała tych klimatycznych mgieł i jeleniego poroża wystającego zza traw i krzaków). Drugim plusem są zwierzęta – ujęcia z bliska i z daleka. Tyle pozytywów. Minusów może nie jest więcej, ale przesądzają o średnim odbiorze filmu.

Minusy

W tym małomiasteczkowym ekothrillerze najbardziej wkurza beznamiętny głos opowiadający o astrofazach, koniunkcjach i innych gwiezdnych dziadostwach. Jestem w stanie zrozumieć zajawkę bohaterki na tym punkcie, ale skoro się tym interesuje, niech opowiada z pasją. Niech zaszczepia swoją wiedzę. Niech inni widzą jak jest to dla niej ważne. Tymczasem ten monotonny potok słów jest nie do wytrzymania.

Irytujący jest również ten wegeterroryzm. Domyślałam się, że film opowiada o walce z kłusownikami. Nie sądziłam jednak, że do tego stopnia szaleństwa głównej bohaterki – Duszejko. W pewnym momencie miałam wrażenie, że oglądam nagonkę na mięsożerców. Oczywiście czarne charaktery Pokotu postępują niewłaściwie, ale Duszejko wcale im nie ustępuję. Musicie to zobaczyć. Ten obłęd w oczach. To szaleństwo czy wręcz postradanie zmysłów i histerię.

Na uwagę zasługuje…

Na uwagę zasługuje postać zagrana przez Wiktora Zborowskiego. Dawno niewidziany, rozczulający duży Pan. Przyjaciel Duszejko, ale nie wykazujący aż tak skrajnych postaw. Rozsądniejszy i bardziej wyważony. Zdecydowanie wzbudził większą sympatię, aniżeli Agnieszka Mandat.

*Mimo wszystko M. mówi, że film jest o niebo lepszy od książki Olgi Tokarczuk, chociaż książka ma mniej „baśniowe” zakończenie i pod tym względem jest bardziej wiarygodna.

Na koniec kilka słów od Andrzeja Pągowskiego na temat polskiego plakatu filmowego. Pan Andrzej zaprojektował fajny plakat do Pokotu (powyżej).

 

Reklamy

5 thoughts on “Pokot Agnieszki Holland

  1. Film Pokot widziałem i również mam mieszane uczucia co do filmu, zgadza się uroki kotliny kłodzkiej wspaniale ale film jako film kiepski. Dla mnie typowo polski ostatnich czasów czyli taki Ojciec Mateusz w wersji kinowej. A miałem nadzieje ze Holland zrobi coś interesującego.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s