Prosto z kina: Angry Birds

pig_portraitźródło: www.angrybirds-movie.com

I znowu dotarcie do kina zajęło mi prawie półtora miesiąca. A wszystko to wina Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Mecze od 15.00 do 23.00, jak tu więc wyjść gdziekolwiek? Na szczęście to już koniec. Dziś ostatni mecz, szkoda, że bez naszego udziału. Teoretycznie będzie można wrócić do normalnego życia i trybu pracy. Tylko teoretycznie. Rozpoczęłam bowiem kurs fotografii i przez cały lipiec poniedziałki i środy mam wyjęte z użytku. W swoim czasie pojawi się również wpis i o tym.

Wracając jednak do bywania w kinie, oglądania filmów i ich recenzowania. Otóż wpis ten miał zawierać relację z dwóch seansów: Angry Birds i The secret lif of pets. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ta druga animacja w polskich kinach pojawi się dopiero 23 września. Byłam pewna, że będzie można ją zobaczyć razem z premierą światową. Niestety… Żal… Na bajkę jeszcze chwilę poczekam.

W grę Angry Birds gram od momentu jak tylko się pojawiła. Choć nigdy nie przeszłam jej całej, wcale mi to nie przeszkadza i z wielką przyjemnością odkrywam kolejne poziomy i bonusy. To po prostu fajna i odprężająca rozrywka. Z niecierpliwością czekałam więc na jej ekranizację. A potem przyszło wspomniane wcześniej EURO.

W końcu stało się, razem z M. obejrzeliśmy przygody kolorowych ptaków i szalonych świń. To animowana komedia familijna. Choć bardziej nastawiona na widza młodego. Z reguły jest tak, że każdy może znaleźć coś dla siebie – mistrzowski pod tym względem jest Rango. Samej fabuły jest chyba na pół godziny filmu, reszta wypełniona jest gorszymi lub lepszymi dowcipami. Co więcej, film rozkręca się niebywale długo, a gdy dochodzi do nabrania tempa i punktu kulminacyjnego, następuje zakończenie. Jeśli wyobrazić to sobie w postaci wykresu, mamy krzywą wznoszącą się ku górze. I tak leci, leci, leci, by nagle przystopować. Zatrzymać się i opaść pionowo w dół. Dużym plusem jest znana muzyka, choć i tak nie mogę się doczekać Pogo SOAD’a w Sekretnym życiu zwierząt domowych. Efektem seansu jest siódemka na szynach.

Jeśli Wam się nie pali, poczekajcie jak Angry Birds puści jakiś TVN lub wyjdzie jako dodatek w gazecie. Chyba, że tak jak ja i M. lubicie wizyty w kinie i po prostu chcecie wyjść z domu.

angry_birds_movieP.S. Jaki film, taka recenzja.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s