Prosto z kina: Batman v Superman

Ile ja czekałam na ten film! Po zwiastunie. Po logo – połączeniu znaku Batmana i Supermana. Po wielkich zapowiedziach. I dla porównania kolejnego bohaterskiego uniwersum… Nie zrażało mnie nawet to, że na poprzednim filmie Zaca Snyder’a, Człowieku ze stali, usnęłam po pół godzinie oglądania. Przecież jako nastolatka lubiłam oglądać Tajemnice Smallville. Przecież Batman Nolana to bardzo dobre kino…

Batman_vs_supermanźródło: justkillingti.me

UWAGA! Wchodzisz na własne ryzyko. Tekst zawiera 2 (słowem dwa) spoilery.

Czekałam, czekałam i się doczekałam. A na koniec się rozczarowałam. Dawno nie oglądałam filmu, który robiony z taką pompą, okazałby się tak wielką porażką. Nota, jaką można mu przyznać, to zaledwie 5/10. I to głównie za fantastyczną muzykę Hansa Zimmera, która z kolei w kontekście filmu jest trochę przerostem formy nad treścią.

W filmie mamy wszystko. Baby z wielkim cycem, wybuchy, wybuchy wybuchów, atomowy grzyb i podróż w kosmos. Wątków cała masa. Snyder połączył trzy filmy w jeden, co raczej dobrze nie sprzyja fabule. Zmieścić chociaż część załogi DC w 2,5 godzinnym filmie, to lekka przesada. W ogóle film trwający 151 minut to już zbyt wiele.

Marvela już ogarniam, DC Comics jeszcze nie tak bardzo, więc dla laika, który wie, że idzie na film o konflikcie między Batmanem i Supermanem, geneza problemu została słabo zarysowana. Gdybym nie przeczytała po seansie, że pierwsza scena pochodzi z Człowieka ze stali, tylko przedstawiona jest z perspektywy mieszkańca miasta, to nie wiedziałabym skąd w Batmanie niechęć do Kryptończyka w niebiesko-czerwonym trykocie. A tak wiem, ale już po fakcie… W drugą stronę, skąd niechęć, nie wiem. Konflikt superbohaterów został więc słabo nakreślony, a w końcu on miał być wątkiem przewodnim. Najciekawsze jest tu jego zwieńczenie. Słowem, które żegna wszelkie niesnaski jest Martha (dla mniej wtajemniczonych to imię matki i Bruce’a, i Clark’a).

Od czapy są w filmie sny i wizje Batmana. O co z nimi chodzi? O co chodzi też z okularami Clark’a Kent’a? Jakim cudem ludzie nie rozpoznają, że Superman to właśnie dziennikarz z Daily Planet? I trzeci absurd to strój Mrocznego Rycerza. Pędząc na ratunek wspomnianej już Marthcie pierw ma podniszczoną pojedynkiem z S. stalową zbroję. Kilka sekund później siedzi w latającym batmobilu w swoim codziennym stroju.

Wiele mówiło się o Benie Afflecku w roli bohatera z Gotham. Wiele głosów było na nie. I akurat w tym temacie głosy te nie miały racji. Affleck jako Batman sprawdził się nadzwyczaj dobrze. Chętnie obejrzę jego samodzielny film. Nie pogardzę również Jeremy’m Irons’em, tutejszym Alfredem. W tym szaleństwie jest metoda. Problem mam natomiast z Lex’em Luthor’em, granym przez Jesse’ego Eisenberga. Mając w pamięci Tajemnice Smallville, nie zgadzają mi się ani charaktery postaci, ani kolejność nawiązywania relacji, ani cele i motywy działania. Gdyby oderwać Jesse’go od granego bohatera, byłaby to baaaardzo irytująca postać. Z jednej strony szaleństwo i obłęd, z drugiej geniusz. Trochę taki Człowiek Zagadka i Tony Stark w jednym.

plnkwnc_recenzja_BvSNajlepsze w całym seansie były 3 zwiastuny. Dwa ze stajni Marvela: Kapitan Ameryka i X-MEN oraz jeden z tego samego uniwersum co wyżej opisani: Legion samobójców. I na nie czekam najbardziej. Dam jednak szansę kolejnym superbohaterom DC Comics.

Cóż… pozostaje mieć nadzieję, że kolejne filmy tej serii będą lepiej przemyślane, lepiej zagrane i lepiej zmontowane. Trzymam kciuki, bo potencjał jest.

Advertisements

5 thoughts on “Prosto z kina: Batman v Superman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s