Prosto z kina: Psy mafii

Miesiąc po światowej premierze do polskich kin wszedł film Triple 9. Wybraliśmy się z M. na niego w Wielkim Tygodniu, tuż przed świętami. Tematyka świąteczna, jak się patrzy. I tylko wymienię:

Daryl Dixon z TWD  (oj trudny dla niego tydzień nastał – if you know what I mean)

triple9_norman_reedusźródło: comicbook.com

Jessy Pinkman z BB  (wciąż potargany i miotany pomiędzy dobrem a złem)

triple9_aaron_paulźródło: comicbook.com

Kolega Kapitana Ameryka (albo Ameryki, jak kto woli)

triple9_anthony_mackieźródło: comicbook.com

To dla nich poszliśmy na seans. Jakże było nam przykro, że niektórzy z nich nie pograli sobie za dużo. Nie udało nam się nawet ocenić ich aktorstwa. Żal.

Te męskie kino dostało od nas zaledwie 6,5 na 10 punktów. Najmniej w tym roku. Po seansie pozostał bowiem pewien niedosyt. Niby była akcja, było napięcie, ale czegoś zabrakło. Jakiejś kropki nad i. Najlepsza w całym spektaklu policyjnych afer i pościgów jest Kate Winslet wcielająca się w rolę bezwzględnej matki rosyjsko-żydowskiej mafii. Gdybym nie wyczytała na plakacie, że to ona, chyba bym jej nie poznała. Świetne wcielenie. Problemem w Psach mafii jest natomiast brak głównego bohatera. W zasadzie wszystkie postaci dostały podobną ilość czasu antenowego. Nie ma osoby, która wiodłaby prym w ciągu wydarzeń, która by wszystko kontrolowała i za którą trzymałoby się kciuki. Ostatni sprawiedliwy jest nieco irytujący, zwłaszcza z tą żutą bezustannie gumą, a dodatkowo przez cały film zastanawiałam się skąd gościa znam. Do tej pory tego nie wiem. Inny potencjalny główny bohater też nie jest na tyle wyrazisty, by pociągnąć fabułę samodzielnie. Ponadto oglądanie rozpoczynamy od połowy filmu. Od razu wchodzimy w akcję bez przyczynowo-skutkowego uzasadnienia. Nie wiemy skąd taki bieg wydarzeń, po prostu dzieje się.

triple9_kate_winsletźródło: comicbook.com

No i bardziej podoba mi się amerykański tytuł niż nasze rodzime tłumaczenie. Co więcej, kiedy opowiadałam znajomym, że wybieram się na Psy mafii, każdy pytał: a to polski film? mając pewnie w głowie skojarzenie z Pitbullem czy innym amstaffem. Trochę nieudane to tłumaczenie…

Reasumując: film do telewizji tak, do kina niekoniecznie. Chyba, że tak jak ja, po prostu lubicie chodzić do kina.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s