Prosto z kina: Zjawa

Dawno takich tłumów w kinie nie widziałam. Nie dość, że ferie, to jeszcze promocyjna środa… Kolejka sięgała Subwaya. Łatwo było się pomylić. Pewnie byli i tacy, którym zdarzyło się stać po kanapkę, a trafić po bilet. I w takich sytuacjach jeszcze bardziej staje się dla mnie niezrozumiałe kupowanie biletów w kasie. Skoro już umożliwiono zakupy w internetach, po co tłoczyć się w kolejkach? Dokładnie tak, jak pokazuje to reklama przed seansami w pomarańczowej sieciówce. Co więcej, razem z M. przestaliśmy już nawet drukować bilety, pokazujemy je w komórkach i gra muzyka.

zjawa_etsyźródło: www.etsy.com

Punkt dwudziesta w sali nr 13 zgasły światła i rozpoczął się seans. Reklam rzecz jasna, na początek. 20 minut Jeffs’ów i innych zwiastunów. Chyba dwa razy poleciała nawet Planeta singli. Z niecierpliwością czekałam jednak na film z Kapciuchem, za rolę w którym może w końcu dostanie Oscara. Bo zapowiedziami Zjawy narobiliśmy sobie nie lada nadziei. Miały być piękne zdjęcia. Miała być świetna charakteryzacja. I miała być prawdziwa niedźwiedzica…

Było wszystko. A o tej niedźwiedzicy mogłabym napisać cały poemat. Ograniczę się jednak do kilku uwag. Pięknie ruszające się futro zwierzaka wymodelowanego i wyanimowanego w programie do grafiki 3D (Maya). Realizm pierwsza klasa. Zazdrość mnie ogarnia, bo ja w ogóle przestałam do tych aplikacji zaglądać.

Zdaje mi się, że dużo w tym wpisie będzie słowa pięknie. Bo oto kolejny element obrazu, który mogłabym określić mianem piękny. Zdjęcia, bo o nich teraz rozmyślam, to przede wszystkim fantastyczny zimowy krajobraz. Jeśli nasza, polska zima wyglądałaby właśnie tak, mogłaby trwać i trzy miesiące. Niestety pozostawia raczej wiele do życzenia. Plucha, szaruga, brak śniegu – tego raczej nie chcę oglądać.

revenantźródło: www.examiner.com

Mróz, głód, chęć zemsty, rywalizacja, walka o przetrwanie – to słowa, które opowiadają fabułę nowego obrazu IIñárritu, ale jej nie zdradzają.

12 nominacji do Oscarów

2015 rok to zdecydowanie rok Hardy’ego. Mad Max, The Legend i teraz Zjawa – wszystkie trzy godne polecenia. I we wszystkich trzech dobra gra Toma. No i w końcu nominacja oscarowa za rolę drugoplanową. A skoro przy nagrodach jesteśmy, to tej upragnionej nominacji, a może i statuetki doczekał się Leo. W zasadzie to nic dziwnego. Wielu słów DiCaprio w filmie nie wypowiada, więcej jęczy i wzdycha, ale to nie przeszkadza grać mu całkiem nieźle. Poza tym nie od dziś wiadomo, że milczenie jest złotem. Może właśnie to jest patent na jury? Nominacje za montaż, dźwięk, zdjęcia, scenografię, charakteryzację czy kostiumy nie powinny dziwić. Wystarczy obejrzeć film.

zjawa_dicaprioźródło: moviepilot.com

Jest w Zjawie  również aktor, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako panienka i niemota z Millerów. Choć widziałam Willa Poultera jeszcze w kilku filmach (w tym w Więźniu Labiryntu), to niestety łatka pozostanie. Może gdyby miał inny wygląd. Ale ta twarz… pasuje do Millerów jak nikt inny. Koniec i kropka.

Na zakończenie

Jeżeli Alejandro González Iñárritu będzie stawiał reżyserską poprzeczkę, coraz wyżej, to zaraz skończą mu się możliwości. W ubiegłym roku Birdman, teraz znakomita Zjawa. A zapomnieć nie mogę również o 21 gramach, swojego czasu jednym z moich ulubionych filmów. Trzymam kciuki, za powodzenie kolejnych realizacji, ale boję się też, że przyjdzie zapaść. Ciężko przecież utrzymywać się na fali cały czas.

Advertisements

3 thoughts on “Prosto z kina: Zjawa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s