Prosto z kina: Tarantino

(Mogło zdarzyć się tak, że napisałam nieco za dużo i nie będziecie zaskoczeni w trakcie seansu. Przepraszam.)

Hateful_Eight_Payoffźródło: www.filmofilia.com

Tarantino nie jest reżyserem, na myśl o którym przebiegają mnie ciarki. Co więcej, niespecjalnie przypadły mi do gustu Kill Bill’e czy kultowy Pulp fiction. Powiadają, że albo się go kocha, albo nienawidzi. Nie ma uczuć pośrednich, choć z tym faktem polemizowałabym. Zwiastun najnowszego filmu reżysera, Nienawistnej ósemki, tak mi się spodobał, że stwierdziłam: a co mi tam, idę! Czasami te krótkie zapowiedzi zawierają najlepsze sceny filmu, istniała więc obawa, że to, co fajne już widziałam. Na całe szczęście tak nie było, a dzieło Tarantino dostało ode mnie i od M. 8,5/10 punktów. To bardzo dobry wynik, zważywszy, że to początek roku.

Na pewno jednak muszę zgodzić się z głosami, że film jest nieco przegadany. Tę gadaninę rekompensuje humor. Poza tym, jak już dotrwa się do czwartej i piątej części filmu (tak, podzielono go na rozdziały), to wychodzi się z seansu usatysfakcjonowanym. Są momenty wkurzające, są postaci irytujące, ale tak jest wszędzie. Nawet w życiu. Bezbłędna jest za to charakteryzacja. Latające mózgi i flaki. Rozlew krwi. To robi wrażenie. Bo niby tyle gadania, aż w końcu niektórym bohaterom puszczają nerwy. Następuje kumulacja wszystkiego. Dosłownie.

Cudne w film są gierki słowne, które napędzają kryminalną zagadkę. Interesujący jest też komizm sytuacyjny. Bezwzględnie nie zawiedli aktorzy. Nic dziwnego, że Jennifer Jason Leigh została nominowana do Oscara.

the-hateful-eight-a-quad-posterźródło: www.filmquadposters.co.uk

Muzyka i dźwięk odgrywają w filmie nie lada rolę (stąd kolejne oscarowe nominacje). To doskonali narratorzy. Potęgują lub wygaszają emocje, gdy tylko tego potrzeba. I ten świszczący cały seans wiatr. Momentami masz wrażenie, że jesteś gdzieś obok Samuela L. Jacksona i Kurta Russela.

Iście tarantinowska jest czołówka filmu. Font, kolory, muzyka oddają charakter reżysera. Chwali się również wymienienie na początku filmu nazwisk wszystkich świętych, którzy maczali palce w tej realizacji. Niejednokrotnie wspominałam, że gestem docenienia filmu jest wyczekanie napisów końcowych. Quentin nie czeka na docenienie po seansie, zmusza do tego widza już na samym początku. Całkiem mądrze.

Podsumowując: polecam.

P.S. Tworzę właśnie taki fajny znaczek z hasłem PLNKWNC REKOMENDUJE. Kiedyś, przy kolejnej recenzji, zamiast pisać polecam, wstawię właśnie ten znaczek. Szkic już jest. Teraz trzeba go przenieść na komputer.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s