Historie niewyobrażalne

rzeczy_niewyobrazalneNa zdjęciu: Dziewczyny z Syberii Anny Herbich, Love, style, life Garance Dore, Jesteś marką Joanny Malinowskiej-Parzydło, Logo design love oraz Photoshop dla e-commerce i social media.

Odstała na półce swoje, ale w końcu przyszła i jej kolej. Dziewczyny z Syberii to kolejna, po Dziewczynach z Powstania, książka Anny Herbich, którą przeczytałam. Do ubiegłego roku takiej literatury nie czytałam wcale. Nie  interesowała mnie, bo i historią nie byłam zbyt zainteresowana. Byłam nią raczej znudzona…

Wtrącenie

Historia nie jest więc moją mocną stroną, uważam, że jest źle wykładana, a nauczyciele nie potrafią zarazić do niej pasją. Co więcej, powodują często-gęsto zniechęcenie. Ubolewam z tego powodu, bo to mogłaby być fajna wiedza… Tymczasem trzykrotne nauczanie o starożytności, średniowieczu i renesansie mija się z celem. W swoim procesie edukacji dotarłam zaledwie do I Wojny Światowej. Nie rozumiem w jakim celu na każdym etapie (podstawówka, gimnazjum i liceum) powtarzaliśmy wszystkie okresy historyczne. A przecież można było całą przeszłość omówić na dwóch pierwszych poziomach, a w szkole ogólnokształcącej powtórzyć całość w ramach przygotowań do matury. Pewnie wiedziałabym wówczas więcej. Ta krótka dygresja spowodowana jest wspomnianym żalem.

Wyznanie

Nigdy wcześniej nie miałam w rękach podobnych tematycznie książek, więc to, co w nich przeczytałam przeszło moje wyobrażenia. Gdy czytam inne książki fabularne, zwykłam wizualizować sobie to, co jest w tekście. Tu udało mi się to tylko z jedną sceną w pierwszej historii. Gdy jej bohaterka zapada na szkorbut i nie jest w stanie otworzyć obrośniętych strupami ust. Wówczas siostra zaprowadza ją do miejscowego kowala, który podobno leczy takie dolegliwości. Ów kowal wpycha młodej dziewczynie do ust brudną szmatę. Wszystko na siłę, a takich kuracji musi przejść kilka. O dziwo – pomaga. Pisząc to, pomyślałam, że właśnie ta scena mogła spowodować zablokowanie wizualizacji. Taka reakcja obronna mojej głowy, bo niby dlaczego mam oglądać tak przerażające rzeczy?

Dziewczyny z Syberii i Dziewczyny z Powstania

Z reguły wpisy z recenzjami książkowymi tytułuję: Z półki na książki: i tu tytuł książki. Jednak treść tego wydawnictwa spowodowała, że zachciałam zmiany. Lepiej oddaje to, co tam przeczytacie.

Pierwsza książka z serii – Dziewczyny z Powstania zrobiła na mnie gigantyczne wrażenie. Coś, co traktuje o trudnych i przykrych sprawach zostało napisane w tak przystępny sposób. Podobnie jest z kolejną. Dziewczyny z Syberii to trudna literatura opowiadająca o losach Zesłańców. Trudna, ale uświadamiająca miliony rzeczy, dająca do myślenia i nasuwająca liczne pytania. M.in. te: czy my, pokolenie Y i młodsze, znaleźlibyśmy w sobie tyle siły by przetrwać katorżnicze prace, niebywałe mrozy, a przede wszystkim zachować chęć życia? Czy jesteśmy patriotami (biorąc pod uwagę frekwencje wyborcze…)? Czy potrafilibyśmy walczyć o wolność i niepodległość, tak jak robili to nasi przodkowie?

W książce nie ma żadnych suchych faktów, dat do zapamiętania – same prawdziwe, często tragiczne historie, doświadczenia i uczucia. 20-latka pracująca jako zdun… 15-latki budujące drogi czy wyrabiające kiziak… Pokonywanie każdego dnia kilkudziesięciu kilometrów w odzieniach nieprzygotowanych do siarczystych mrozów. Próby ucieczki. Wszystkie opowieści emanują ogromną wolą przetrwania i wiary, że będzie lepiej. Że Polska będzie wolna, a Zesłani będą mogli do niej wrócić.

Z jednej strony historie przerażające. Historie, które ograniczają wiarę w ludzi. W głowie się nie mieści, że to ludzie ludziom zgotowali ten los. Z drugiej strony fakt, że wszystkim bohaterkom udało się przeżyć i przetrwać. Poniekąd taki happy end. Że się nie poddały i wystarczyło im sił. Że opowiedziały to, przez co musiały przejść. Że dzięki takim książkom możemy budować swoją świadomość narodową i postawę patriotyczną.

Jednak wraz z ostatnimi słowami książki rodzi się życzenie, abyśmy nigdy więcej nie musieli opowiadać takich historii ponownie. Abyśmy już zawsze żyli w wolnym i niepodległym kraju. (I znowu taka mała dygresja) Dlatego tak ważne jest abyśmy mieli wpływ na kierunek w jakim rozwija się nasze państwo, a tym samym spotykali się przy urnach wyborczych.

Reklamy

One thought on “Historie niewyobrażalne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s