Relacja z wizyty w MSN

MSN – Muzeum Sztuki Nowoczesnej przy Pańskiej 3. Druga Ogólnopolska Wystawa Znaków Graficznych. Byłam, widziałam, zwiedziłam. I wiecie co? Jest to wystawa, którą trzeba zobaczyć. A dla osób interesujących się i trudniących grafiką to taki must have/must see. Warto jednak obserwować informacje w sieci i wybrać się na kuratorskie oprowadzanie (najbliższe 21 listopada o godz. 16.00). Można wówczas poznać całą ideę i koncepcję wystawy oraz sposób rozlokowania eksponatów, ewolucję i rewolucję w projektowaniu graficznym.

12065893_1701415416744588_2942914470724117773_nźródło: www.facebook.com

Kojarzycie stare loga CPN-u? Mody Polskiej? Skarbonki PKO? Uroda? A współcześnie: Orlen, Muzeum Warszawy czy empik, dla którego stworzono własny font? Właśnie takie znane okazy można spotkać w MSN. Choć nie tylko, są i mniej znane, jednak nie mniej udane.

Imprezą towarzyszącą początkom wystawy była konferencja na temat projektowania znaków i identyfikacji wizualnej. Trochę żałuję, że się na nią nie wybrałam. Pogoda i wrodzone lenistwo dały o sobie znać.

Cóż…, było – minęło. Wierzę, że małą rekompensatą za to, było poniedziałkowe oprowadzanie połączone z wykładem, przygotowane specjalnie dla pracowników stołecznych domów kultury. O wystawie opowiadał jej kurator, Rene Wawrzkiewicz. Spotkanie było naprawdę ciekawe i interesujące. Na wykładzie niby nie padły żadne nowe informacje, ale czasem warto posłuchać o czymś, co już się wie. Bo, po pierwsze, można było już o tym zapomnieć i po drugie, żeby właśnie sobie przypomnieć. Kolejne usystematyzowanie informacji.

Swoją drogą skoro wystawa, którą możemy obecnie oglądać nazywa się drugą, znaczy to, że kiedyś musiała być pierwsza. I tak jest. Tylko ta pierwsza odbyła się już dawno, bo w roku 1969! Tak, dokładnie, nie pomyliłam się. I w tym 69 znaków na wystawie było 335. Wszystkie wykonane odręcznie, bowiem komputerów nie było (jak Oni mogli tak żyć?!). Druga wystawa to powtórzenie tej pierwszej i kolejne 335 logotypów stworzonych w latach 2000-2015. Tym razem wszystkie przerobione na wektory. Znak czasów. Kiedyś wystarczyło aby logo było symbolem, nie musiało zawierać nazwy i claimu. Teraz musi być wszystko. Im więcej, tym lepiej… Dobra, lekko przydramatyzowałam. Przecież na wystawie zebrano dobre projekty – z klasą i z duszą. Nazwisk jest całe mnóstwo, zarówno w pierwszej, jak i w drugiej części, a postacią, która łączy obie jest Karol Śliwka.

Charakterystyczny w wystawie jest brak kolorów. Widzimy głownie barwę czarną. Wszystkie współczesne logotypy zostały dostosowane do tych z ubiegłego wieku. W ramach oszczędności kiedyś w kolorze raczej nie drukowano i tak samo postąpiono tym razem. Poza tym elementem, moją uwagę przykuły dwie gabloty. Jedna z przyrządami kreślarskimi – mój faworyt, oraz druga z fazami rebrandingu PZU – rzecz raczej niespotykana, bo najczęściej trzymana w tajemnicy.

Jak napisano w słowie wstępnym do wydarzenia, ta wystawa to niezwykła możliwość porównania dwóch różnych kultur wizualnych – zestawienia form, definicji i funkcji projektowania graficznego.

Na koniec wspomnę tylko o innych wystawach, które w mojej ocenie, warto zobaczyć: Mistrzowie pastelu w Muzeum Narodowym i Van Gogh alive na Stadionie Narodowym. Na tę pierwszą wybieram się już niebawem, drugą obejrzę chyba po nowym roku, kiedy przewiną się pierwsze i drugie tłumy. Taki jest plan, a plan można zawsze zmienić.

Reklamy

One thought on “Relacja z wizyty w MSN

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s