Co jeszcze w kinie w 2015?

Nie raz już wspominałam o moich kinowych planach – 24 filmy w tym roku. Zaczęło się od 12 dwa lata temu – jeden film na miesiąc. Może niezbyt ambitnie, ale dla osoby, która w kinie bywała raz na ruski rok, to i tak był wyczyn. Udało się, oczywiście z wielką pomocą M. Pewnie sama do tego kina bym tak chętnie nie chadzała. W kolejnym roku założenie było podobne, a ile filmów zobaczyliśmy możecie przeczytać w poście podsumowującym 2014. Prawdę mówiąc bieżący rok nie miał nieść rekordów. A jednak, skoro do września obejrzeliśmy 16 filmów, to potrzebne było kolejne wyzwanie. Oto one: 24 wizyty w kinie. Jesień zapowiada się smakowicie, toteż pod tym względem nie obawiam się o realizację celu. Niestety praca może nieco zamierzenia pokrzyżować…

Nie ma co się jednak martwić na zapas.

Tymczasem podzielę się listą filmów, które widnieją jeszcze na naszej rozpisce. Później możecie mnie nękać o recenzje.

Sicario

 

Polska premiera: 25 września.

 

Marsjanin

 

Polska premiera: 2 października.

 

Praktykant

 

Polska premiera: 2 października.

 

Spectre

 

Polska premiera: 6 listopada.

Legend

 

Polska premiera: 9 października.

 

W samym sercu morza

 

Polska premiera: 4 grudnia.

 

Hotel Transylvania

 

Polska premiera: 9 października.

 

Zwykle na polskie filmy nie chodzimy. Ja się zraziłam, M. nie przepada. Nic dziwnego, bo tytuły takie jak Weekend, Kac Wawa czy inne Listy do M. skutecznie zniechęcają. Jednak jeden się znalazł… I jeszcze jeden, który ma rewelacyjny zwiastun! Niestety boję się, że tylko zwiastun, jak to nierzadko bywa…

Karbala

 

Premiera: 11 września.

 

Chemia

 

Premiera: 2 października.

 

Trzymajcie kciuki za nasze kinomaniacze postanowienie. Oby wystarczyło nam śród. A może wychodzimy sobie w końcu w pewnej sieciówce miejsca honorowe.

Advertisements

9 thoughts on “Co jeszcze w kinie w 2015?

  1. To z tymi gniotami to trochę stereotypy, tworzymy dobre filmy aczkolwiek nie na tyle mainstreamowe, żeby było pokazywane w kinach dłużej niż tydzień. A te, które faktycznie są gniotami niestety są wspierane przez wielkie korporacje typu Grupa TVN i są po prostu wszędzie reklamowane dając złudzenie, że są w jakiś sposób warte obejrzenia co niestety najczęściej nie jest prawdą (i tu z tymi gniotami się jak najbardziej zgadzam). Poza tym jeśli akurat lecą gnioty warto powrócić do starszych produkcji wybitnych reżyserów np. Kieślowskiego czy Munka. Wiele filmów można obejrzeć za darmo w internecie z legalnych źródeł; polecam np. kulturę na widoku.
    Pozdrawiam i życzę trafnych wyborów filmowych.

    Lubię to

  2. Mnie o „Sicario” nęka mój chłopak, chyba będę musiała go wcześniej czy później obejrzeć :) Ja sama wolę bardziej „pogodne” filmy, dlatego ciekawi mnie „Praktykant”. Czekam na recenzje :)

    Lubię to

    • Zawrzyjcie deal, Ty pójdziesz z Nim na Sicario, a On z Tobą na coś lżejszego ;-)

      Ja za takie nękanie poszłam na drugiego Hobbita. Sama nigdy bym się nie zdecydowała, bo Tolkien to raczej nie moja bajka. A jednak na kolejną część wybrałam się już bez przymusu. :-)

      Lubię to

  3. W takim razie zrazisz się jeszcze bardziej, tytuły takie jak „Karbala” czy „Chemia”, szczególnie to ostatnie należy omijać szerokim łukiem. Pomimo tego, że zazwyczaj zachęcam do wspierania legalnej – polskiej kultury to nie tym razem. „Chemia” to chyba jeden z najgorszych filmów jakie widziałam w tym roku. Autor użył tylu różnych zabiegów artystycznych, że wyszło z tego niezłe pomieszanie z poplątaniem (w złym znaczeniu). A na dodatek wiemy, że reżyserem jest Prokopowicz (czyli mąż zmarłej Magdy Prokopowicz, założycielki fundacji rak’n’roll) a film jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. W tym całym absurdzie mieszania się fikcji z prawdą człowiek się zastanawia co mogło się wydarzyć naprawdę a co nie. A przecież film powinien bronić się sam, nie każdy musi znać historię stojącą za filmem. I to dziwne przyspieszenie akcji w stylu „ileś lat później”. Film jest tym samym źle zbalansowany. Ni to realistyczne ni artystyczne, choć jakąś wizję reżyser miał. Szkoda, że nie trafioną. Odradzam tym samym „Chemię”. Być może lepiej pomyśleć o „Moje córki krowy” czy „11 minut”.

    Lubię to

    • Na wstępie dziękuję za, do tej pory, najdłuższy komentarz ;-) Co do filmów, właśnie obawiam się kolejnych rozczarowań polskim kinem. Szkoda, że mając potencjał najczęściej tworzymy gnioty. Na Chemię poczekam więc w telewizji, choć znając życie i tak w trakcie oglądania usnę. Pozdrawiam.

      Lubię to

      • Uff, odszukałam ten mój komentarz. Cofam, niestety odradzam „11 minut”. Wielkie kolorowe pudełko z banałem w środku. Dobrze się zapowiadało, ale czegoś zabrakło (i niestety w pewnym momencie z tej całej groteski wybuchłam śmiechem).

        Lubię to

      • Uf…, dobrze, że jeszcze się na niego nie wybrałam. Więc to jest nasz kandydat do Oscara? No cóż, dzięki za ostrzeżenie, może kiedyś będzie w końcu lepiej. Tymczasem śmiech to zdrowie, także przynajmniej seans nie był stracony ;-)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s