Z półki na książki: Dyskretny bohater

dyskretny_bohaterPrzyszła wiosna. Raz zimno, raz ciepło. Wszyscy wokół chorzy. I jeszcze ten przeklęty nawiew w pracy, którego wyregulować nie można. W końcu przyszła kryska na Matyska, moje zatoki bardzo serdecznie podziękowały mi za wspomniane warunki. Przeziębienie dopadło i mnie, a trzymałam się dzielnie cały sezon i w porównaniu do poprzedniego, ten był o niebo lepszy. Za wcześnie zaczęłam się jednak cieszyć, no i masz babo placek! Teraz to już w ogóle nic mi się nie chce. Mimo to właśnie siadłam i spróbuję sklecić jakąś sensowną recenzję Dyskretnego bohatera, książki, którą przeczytałam już jakiś czas temu. A że bardzo Llosę lubię, to muszę się opinią podzielić.

Dyskretny bohater to pierwsza powieść MVL napisana po otrzymaniu nagrody Nobla (wszędzie o tym pisali, napisałam więc i ja). Oparta jest na dwóch, dziejących się równolegle, historiach. Pierwsza to wydarzenia z Piury, miasta do którego autor ma sentyment. Główną postacią jest tu Felicito Yanaque. Pewnego dnia spokojne dotychczas życie zakłóca mu list od szantażystów. Ci chcą, aby Felicito płacił im za ochronę, jak czynią to już inne lokalne firmy. Na to przedsiębiorca zgodzić się jednak nie może, w związku z czym podejmuje walkę o przetrwanie.

Druga opowieść to spotkanie z dobrze znanymi już: don Rigoberto, Lukrecją i dorastającym Fonsito. Wątek ten sprowadza się do rozmów Fonsita z tajemniczym panem i obaw opiekunów o te dziwne spotkania. Hipotez kim jest nieznajomy jest kilka, ale o tym w książce.

Obok tych wydarzeń występuje jeszcze wątek przyjaciela don Rigoberta, Ismaela Carrery. Jednak opisanie go mogłoby zdradzić zbyt wiele szczegółów. A tego unikam jak ognia. Jeśli chodzi więc o fabułę, więcej nie napiszę.

Podsumuję natomiast

Dużym zaskoczeniem było dla mnie rozwiązanie jednej z historii jakieś 100-130 stron przed końcem książki. Zastanawiałam się jak teraz zostanie poprowadzona fabuła. Skoro wiem już wszystko, o czym autor mógł pisać dalej? Zwłaszcza, że druga opowieść również chyliła się ku końcowi. Ale co Llosa, to Llosa. Zakończenie okazało się genialne i zaskakujące.

Kolejnym zaskoczeniem była dla mnie marginalizacja wątku miłości don Rigoberta i Lukrecji. W poprzednich książkach z udziałem tej pary: Pochwała macochy, Zeszyty don Rigoberta, erotyka była ich wielkim plusem i przeplatała się z innymi zdarzeniami. Tu mamy zaledwie jedną pikantniejszą scenę. Skoro na okładce napisali powrót bohaterów, spodziewałam się, że będą wieść tu prym. Tak nie było.

Oczywiście żadne z tych zaskoczeń nie spowodowało z mojej strony niższej oceny. Wręcz przeciwnie, skoro się tego nie spodziewałam, autor nie popadł w rutynę. Książkę warto więc przeczytać, bo to kawał dobrej literatury z fantastyczną narracją i ciekawą fabułą.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s