„Mroczny zakątek” – pierwsza taka książka

Przeczytałam Mroczny zakątek Gillian Flynn. To moja pierwsza przeczytana książka wśród tej kategorii. Wcześniej skupiałam się na książkach, w których wg mnie to nie fabuła była najważniejsza, a sposób jej napisania. To, że autor nie stosuje zbyt wielu opisów, które po lekturach szkolnych po prostu zwracam (ładnie mówiąc). To, że zdania bywają tak zawiłe, że już w połowie nie pamiętam o czym czytam. To, że po odłożeniu książki na półkę nie pamiętam o czym była, bo najważniejsze były przecież użyte słowa. Ni stąd, ni zowąd sięgnęłam po Mroczny zakątek. Mimo, że zupełnie różny od dotychczasowych, okazało się, że czyta się go naprawdę sprawnie. Ponadto książka spełnia co najmniej jeden z punktów, o których wspominałam już wcześniej.

Kiedyś próbowałam przeczytać Millenium. Nie przebrnęłam przez pierwsze 50 stron. Odłożyłam książkę na półkę i do dziś do niej nie wróciłam. A mówili mi, że trzeba przejść przez 100 stron i dopiero wtedy trylogia się rozkręca. To nie dla mnie.

Na szczęście z thrillerem Flynn było inaczej. Wciągnął mnie od pierwszej strony. Dlatego nie chciałam książki kończyć. Za każdym razem, jak któraś przypadnie mi do gustu, dawkuję sobie czytanie. Wyznaczam dziennie np. jeden rozdział, a przyjemność trwa i trwa. Niestety, gdy tylko zaczyna się to przeciągać, w prawym uchu słyszę szeptanie: kończ wreszcie!

Tak, to głos M.

Co mi się więc tak podobało? Podział rozdziałów – przeplatanie współczesności z retrospekcjami. Język. Koncepcja. Zakończenie. Na początku miałam jednak nie lada problem z główną bohaterką. Osobiście unikam ludzi, którzy wiecznie nie mają na nic ochoty i wszystko trzeba za nich robić, a tu, masz Ci los, akurat dokładnie to, czego nie lubię. W związku z tym nie polubiłyśmy się ani trochę. Ale ta antypatia zupełnie nie przeszkadzała mi w czytaniu, czego mogłam się obawiać. To potwierdza tylko fakt, że to dobra lektura, w sam raz na długie zimowe wieczory (choć Ci, którzy nie dawkują sobie przyjemności, tylko czerpią garściami, mogą być rozczarowani, kiedy w trzy wieczory skończy im się czytadło).

Prawdziwe okazały się informacje z okładki o wybraniu Mrocznego zakątka najlepszą książką roku według „Publisher’s Weekly” oraz ulubioną książką krytyków „New York Timesa” i „Chicago Tribune”. Papier wszystko przyjmie i nierzadko zapewnienia wydawcy o znakomitej powieści nie sprawdzają się. Tu wprost przeciwnie, potwierdziły poziom.

Czy coś mi się nie podobało? Nie, nie znajduję takiej rzeczy. I bardzo chętnie sięgnę po inną książkę Flynn. Ostre przedmioty? Zaginiona dziewczyna? Na wszystkie przyjdzie kolej.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s