Trochę was nie było. Minęły 23 lata – krótko o Interstellar

Wraz z M. zobaczyliśmy zwiastun Interstellar  3 albo 4 miesiące temu. Spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo. Szybko zapadła decyzja: IDZIEMY! Czekaliśmy długo, ale się doczekaliśmy. 12. listopada poszliśmy do kina. Sama koncepcja siedzenia 3 godzin w kinie trochę onieśmielała, ale też bez przesady. Mimo mało wygodnych siedzeń i ciągłych podmuchów w twarz z klimatyzacji, można wytrzymać. A nawet trzeba.

Pominę sztampowe formułki o reżyserach, aktorach i pozostałych twórcach. Bo choć ważni, to przeczytać można o nich na Filmwebie. I teoretycznie w napisach końcowych. Te jednak lecą z reguły tak szybko, że nie sposób tego uczynić.

Taka mała dygresja: pamiętam jak w czasie studiów jeden z prowadzących zajęcia zwrócił nam uwagę, że napisy końcowe również powinno się obejrzeć, czy lepiej przeczytać, bo jak twierdził: raz – to element filmu, a dwa – uznanie i szacunek dla wszystkich, którzy mieli wpływ na kształt projektu. Fakt, coś w tym jest. Choć z drugiej strony napisy te potrafią trwać 5-7 minut. Poza tym, gdyby w kinie nie zapalali akurat świateł… Ostatnio przebrnęliśmy przez takie długie napisy podczas któregoś filmu Marvela, ale wiedzieliśmy, że zostaniemy wynagrodzeni. Zobaczyliśmy bowiem zapowiedź kolejnej części.

No i wcale nie wyszła to taka mała ta dygresja.

Wracając jednak do samego filmu. Średnia ocena, jaką przyznaliśmy to 8,5/10. Wysoko, bo w tym roku tylko jeden film w naszym rocznym rankingu uplasował się wyżej.

Po obejrzeniu zwiastunów, nasze oczekiwania były bardzo duże. To, że nie mogliśmy doczekać się wejścia filmu do kin, już wiecie. Gdy kupowaliśmy bilety, zadowoliliśmy się szóstym rzędem siedzeń. Dość nisko, choć ostatnio coraz częściej na takich lądujemy. Chcieliśmy jechać do IMAXa, ale niestety, tu zniechęciły nas godziny. 169 minut filmu, podróż powrotna – trochę by to trwało, a następnego dnia trzeba przecież wstać do pracy. Wrażenia byłoby pewnie jeszcze lepsze. Nie ma jednak co narzekać, bo nasze wyczekiwanie zostało nagrodzone świetnie zrealizowanym obrazem.

I w sumie mało mnie obchodzi czy fizyka jest w filmie prawdziwą fizyką, czy tylko naciąganą opowiastką. Nie poszłam na ten film, żeby zdobyć wiedzę o kosmosie, nie należy on też do kategorii popularnonaukowych. Nie rozumiem więc recenzji czepiających się tego elementu. Poszłam i zobaczyłam co chciałam: fajną historię opowiedzianą ładnymi ujęciami. Właśnie taki jest cel moich wizyt w kinie. Odreagować po męczącym dniu. Tak też było.

I tylko gdyby zobaczyć tę opadającą falę z pierwszej planety w 3D (choć za trójwymiarem nie przepadam).

Film trzeba obejrzeć i kropka, ale można również przyjrzeć się nieoficjalnym plakatom zaprojektowanym przez Jamesa Fletchera. Są tego warte: za oddanie klimatu, za kolorystykę, za koncept i za minimalizm.

503507ceb4a4d79abcd941da0b599b1a ea6433ffe173508833a693975041f0db ae3dfddec903434902aef1716efbcbff 82f7d58685377a48726caa2b1294ee20źródło: http://abduzeedo.com/interstellar-posters

 I fajna sprawa na koniec. Podesłał M., bo to on z reguły wyszukuje takie fajne smaczki, a ja się dzielę. O tym jak powstawała czarna dziura.

Advertisements

2 thoughts on “Trochę was nie było. Minęły 23 lata – krótko o Interstellar

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s